niedziela, 4 czerwca 2017

Zabiła się i nagrała dlaczego (13 Reasons Why)


Około miesiąc temu utworzyłem konto na Netflix. Po obejrzeniu wszystkich odcinków świetnego "Better Call Saul" zacząłem myśleć o kolejnym serialu. Głośno było o nowej produkcji, której fabuła miała wciągać. Samobójstwo nastolatki i nagrania tłumaczące jej śmierć? Brzmi intrygująco. Dodatkowo zdawało się, że jest w tym wszystkim coś innowacyjnego. Nie było to trzynaście, ale wystarczająco powodów aby rozpocząć oglądanie 13 Reasons Why...

O czym to?
Twórcą serialu jest Brian Yorkey. Producentem wykonawczym jest min. Selena Gomez. Tak, to właśnie ta słynna piosenkarka, nie jest do zbieżność nazwisk. Produkcja ma dwóch głównych bohaterów. Pierwszy to Hannah Baker (Katherine Langford), szesnastoletnia dziewczyna, która popełnia samobójstwo. Wcześniej nagrywa na taśmach powody, które skłoniły ją do tego czynu. Drugą najważniejszą postacią jest Clay Jensen (Dylan Minnette), siedemnastoletni chłopak o nie do końca jasnej relacji z Hannah. Kolega? Przyjaciel? A może ktoś bliżej? Napiszę jedynie, że jego rola ulega zmianom. Ale o co chodzi z tymi nagraniami? Główna bohaterka umieszcza na staromodnych taśmach historie z jej życia. Wyjaśniają one skąd u młodej dziewczyny tak drastyczna decyzja, jak samobójstwo. Każda taśma odnosi się do konkretnej osoby. Trzynastu ludzi posądzonych jest przez Hannah o spowodowanie jej śmierci. To znajome twarze z liceum. Młoda Baker z czasem zaczyna nienawidzić swojej szkoły. Taśmy z nagraniami przekazuje w obieg. Każda z posądzonych osób ma docelowo przesłuchać nagrań. Serial zaczyna się od momentu, w którym Clay Jensen otrzymuje nagrania martwej dziewczyny.


Fabuła faktycznie wciąga
Wszystko wskazuje na to, że Clay jest "jedenastym powodem", więc dziesięć osób zna już treść taśm. Pojawia się konflikt pomiędzy nieświadomym kompletnej historii z nagrań chłopakiem, a jego znajomymi ze szkoły, których perspektywa jest inna. Fabuła 13 Reasons Why to według mnie najlepszy element serialu. Z odcinka na odcinek chce się oglądać dalej. Szybko wkręciłem się w losy Jensen'a Clay'a, który przeżywa emocjonalne problemy i stara się dojść do prawdy o śmierci Hannah. Stopniowo poznajemy jak wyglądało życie martwej już dziewczyny. Akcja przenosi się w czasie z teraźniejszości do przeszłości i na odwrót. Pierwsze powody, dla których Baker popełniła samobójstwo wydają się być po prostu zwykłe. Im jednak dalej, tym poważniej. Historia pokazuje, że nawet powszechne w życiu codziennym nieprzyjemności płynące od ludzi mogą mieć wpływ na samobójstwo. Szczególnie jeśli dochodzą do nich większe problemy...

Irytujący główni bohaterowie
Zarówno Clay, jak i Hannah byli dla mnie momentami irytujący. Ok, ten pierwszy częściej niż momentami. Częste teksty o tym, że nie może dalej słuchać taśm, sytuacje w których ulega wpływom ludzi oraz jego mania na punkcie obwiniania siebie i innych o śmierć Hannah – to wszystko kreuje go jako ofiarę życiową. Rozumiem, że przeżywa trudne chwile i nie jest mu łatwo. Mimo to wolałbym gdyby choć raz miał refleksję typu "A może to nie do końca tylko nasza wina?". Hannah Baker irytuje w inny sposób. Często oczekuje, że ktoś domyśli się o co dokładnie jej chodzi. Gdy ta osoba w końcu domyśla się i postępuje zgodnie z oczekiwaniami dziewczyny, wtedy ona reaguje w sposób... W sposób, który zażenował mnie tak bardzo, że na następny dzień nie miałem ochoty włączyć kolejnego odcinka. Jasne, można to tłumaczyć tym, że miała wtedy pewne powody i złe momenty w życiu. Nie przekonuje mnie to jednak. Podsumowując ten wątek – bardziej niż Clay'a polubiłem Hannah. Mimo, iż potrafiła zirytować, to rozumiem jej smutną historię i potrafię okazać empatię tej postaci.


Nie ma nudy, ale jest lekki kicz
Często pojawiającą się postacią jest chłopak o ciemniejszej karnacji i wyraźnie latynoskim albo hiszpańskim pochodzeniu - Tony Padilla (Christian Navarro). To jemu Hannah Baker powierza taśmy z nagraniami. Również on instruuje Clay'a podczas jego przeprawy przez kolejne nagrania. Polubiłem Tony'ego za jego styl bycia. Jego charakter broni go po całości. Bawiły mnie sceny, w których pojawiał się znikąd w swoim czerwonym mustangu w celu obserwowania Clay'a. Rodzice Hannah są zrozpaczeni i starają się powrócić do normalności. Szczególnie zrozpaczona jest pani Baker. Czasem balansuje na granicy załamania psychicznego. Im dalej wgłąb akcji, tym więcej powiązań między różnymi postaciami. Ktoś się z kimś przyjaźni, potem unika. Miłość z odwzajemnieniem, po czasie już tylko jednostronna. Domysły, ujawniane sekrety, plotki, krzywe spojrzenia, źle kończące się imprezy, nieprzyjemności, skrajne emocje... Tego wszystkiego jest pod dostatkiem. W czym jednak problem? Serial ma elementy kiczowate. Nastolatka jadąca nowym, dużym, drogim samochodem na imprezę ze swoimi koleżankami? Jadąca tym samochodem po raz pierwszy właśnie na tę imprezę? Nie ma problemu, jej porządni rodzice nie mają nic przeciwko. Masz problem ze stalkerem obserwującym cię? Wtedy zapraszasz do domu kogoś znajomego i przy odsłoniętych oknach pokazujecie "co nieco więcej" żeby stalker miał lepszy materiał do uwiecznienia. Takie elementy pozostawiają niesmak. Odnoszę wrażenie, że czasami twórcy woleli iść na łatwiznę, zamiast wymyślić coś bardziej dopracowanego i godnego pokazania.

Muzyka zaskakująco dobra!
Muzyka w 13 Reasons Why zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Część utworów znałem doskonale i lubiłem. Pozostałe również były miłe dla mojego ucha. W produkcji Netflix'a można usłyszeć min. Selenę Gomez ("Only You"), Woodkid'a (genialny kawałek "Run Boy Run"), Lord Muron (przyjemne "The Night We Met").


Czy warto to oglądać?
13 Reasons Why to produkcja trzymająca w napięciu, wciągająca w swoją fabułę. Brakuje jej jednak czegoś. Mam wrażenie, że potencjał został trochę zmarnowany. Brak mi tutaj nieco bardziej wyrazistej postaci Clay'a Jensen'a. Jego postawa jest właściwie ciągle taka sama – zabiliśmy Hannah, to moja i wasza wina, nie ogarniałem życia gdy Hannah żyła i wciąż nie ogarniam co się dzieje. Poza tym można by naprawić pewne wspomniane przeze mnie wcześniej kiczowate elementy. W serialu widzimy więcej ciekawych postaci, o których nie napisałem. Koledzy i koleżanki Hannah z liceum to stały element każdego odcinka. Są wśród nich "bad boy'e", imprezowicze, sportowcy, nerd, poeta, a nawet przestępca. Pomimo pewnych rzeczy, które nie podobają mi się w "Reasons Why", jestem w stanie polecić go każdemu, kto ma ochotę na niedługą, wciągającą i nietypową historię. Mam pewne obawy co do drugiego sezonu, który został już zapowiedziany. Odniosłem wrażenie, że temat wyczerpano. Mam nadzieję, że kontynuacja nie będzie zbędnym zapychaczem, a stanie się interesującym dokończeniem opowieści. A nie jest to całkowicie wykluczone patrząc na ostatnie sceny sezonu pierwszego...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz