Około
miesiąc temu utworzyłem konto na Netflix. Po obejrzeniu wszystkich
odcinków świetnego "Better Call Saul" zacząłem myśleć
o kolejnym serialu. Głośno było o nowej produkcji, której fabuła
miała wciągać. Samobójstwo nastolatki i nagrania tłumaczące jej
śmierć? Brzmi intrygująco. Dodatkowo zdawało się, że jest w tym
wszystkim coś innowacyjnego. Nie było to trzynaście, ale
wystarczająco powodów aby rozpocząć oglądanie 13 Reasons Why...
O czym to?
Twórcą
serialu jest Brian Yorkey. Producentem wykonawczym jest min. Selena
Gomez. Tak, to właśnie ta słynna piosenkarka, nie jest do
zbieżność nazwisk. Produkcja ma dwóch głównych bohaterów.
Pierwszy to Hannah Baker (Katherine Langford), szesnastoletnia
dziewczyna, która popełnia samobójstwo. Wcześniej nagrywa na
taśmach powody, które skłoniły ją do tego czynu. Drugą
najważniejszą postacią jest Clay Jensen (Dylan Minnette),
siedemnastoletni chłopak o nie do końca jasnej relacji z Hannah.
Kolega? Przyjaciel? A może ktoś bliżej? Napiszę jedynie, że jego
rola ulega zmianom. Ale o co chodzi z tymi nagraniami? Główna
bohaterka umieszcza na staromodnych taśmach historie z jej życia.
Wyjaśniają one skąd u młodej dziewczyny tak drastyczna
decyzja, jak samobójstwo. Każda taśma odnosi się do konkretnej
osoby. Trzynastu ludzi posądzonych jest przez Hannah o spowodowanie
jej śmierci. To znajome twarze z liceum. Młoda Baker z
czasem zaczyna nienawidzić swojej szkoły. Taśmy z nagraniami przekazuje w obieg. Każda z posądzonych osób ma docelowo
przesłuchać nagrań. Serial zaczyna się od momentu, w którym Clay
Jensen otrzymuje nagrania martwej dziewczyny.
Fabuła
faktycznie wciąga
Wszystko wskazuje na to, że Clay
jest "jedenastym powodem", więc dziesięć osób zna już
treść taśm. Pojawia się konflikt pomiędzy
nieświadomym kompletnej historii z nagrań chłopakiem, a jego
znajomymi ze szkoły, których perspektywa jest inna. Fabuła 13 Reasons Why to według mnie najlepszy element serialu. Z odcinka
na odcinek chce się oglądać dalej. Szybko wkręciłem się w losy
Jensen'a Clay'a, który przeżywa emocjonalne problemy i stara się
dojść do prawdy o śmierci Hannah. Stopniowo poznajemy jak
wyglądało życie martwej już dziewczyny. Akcja przenosi się w
czasie z teraźniejszości do przeszłości i na odwrót. Pierwsze
powody, dla których Baker popełniła samobójstwo wydają się być
po prostu zwykłe. Im jednak dalej, tym poważniej. Historia
pokazuje, że nawet powszechne w życiu codziennym nieprzyjemności
płynące od ludzi mogą mieć wpływ na samobójstwo. Szczególnie
jeśli dochodzą do nich większe problemy...
Irytujący
główni bohaterowie
Zarówno
Clay, jak i Hannah byli dla mnie momentami irytujący. Ok, ten
pierwszy częściej niż momentami. Częste teksty o tym, że nie
może dalej słuchać taśm, sytuacje w których ulega wpływom ludzi
oraz jego mania na punkcie obwiniania siebie i innych o śmierć
Hannah – to wszystko kreuje go jako ofiarę życiową. Rozumiem, że
przeżywa trudne chwile i nie jest mu łatwo. Mimo to wolałbym gdyby
choć raz miał refleksję typu "A może to nie do końca tylko
nasza wina?". Hannah Baker irytuje w inny sposób. Często
oczekuje, że ktoś domyśli się o co dokładnie jej chodzi. Gdy ta
osoba w końcu domyśla się i postępuje zgodnie z oczekiwaniami
dziewczyny, wtedy ona reaguje w sposób... W sposób, który
zażenował mnie tak bardzo, że na następny dzień nie miałem
ochoty włączyć kolejnego odcinka. Jasne, można to tłumaczyć
tym, że miała wtedy pewne powody i złe momenty w życiu. Nie
przekonuje mnie to jednak. Podsumowując ten wątek – bardziej niż
Clay'a polubiłem Hannah. Mimo, iż potrafiła zirytować, to
rozumiem jej smutną historię i potrafię okazać empatię tej
postaci.
Nie
ma nudy, ale jest lekki kicz
Często
pojawiającą się postacią jest chłopak o ciemniejszej karnacji
i wyraźnie latynoskim albo hiszpańskim pochodzeniu - Tony Padilla
(Christian Navarro). To jemu Hannah Baker powierza taśmy z
nagraniami. Również on instruuje Clay'a podczas jego przeprawy
przez kolejne nagrania. Polubiłem Tony'ego za jego styl bycia. Jego
charakter broni go po całości. Bawiły mnie sceny, w których
pojawiał się znikąd w swoim czerwonym mustangu w celu obserwowania
Clay'a. Rodzice Hannah są zrozpaczeni i starają się powrócić do
normalności. Szczególnie zrozpaczona jest pani Baker. Czasem
balansuje na granicy załamania psychicznego. Im dalej wgłąb akcji,
tym więcej powiązań między różnymi postaciami. Ktoś się z
kimś przyjaźni, potem unika. Miłość z odwzajemnieniem, po czasie
już tylko jednostronna. Domysły, ujawniane sekrety, plotki, krzywe
spojrzenia, źle kończące się imprezy, nieprzyjemności, skrajne
emocje... Tego wszystkiego jest pod dostatkiem. W czym jednak
problem? Serial ma elementy kiczowate. Nastolatka jadąca nowym,
dużym, drogim samochodem na imprezę ze swoimi koleżankami? Jadąca
tym samochodem po raz pierwszy właśnie na tę imprezę? Nie ma
problemu, jej porządni rodzice nie mają nic przeciwko. Masz problem
ze stalkerem obserwującym cię? Wtedy zapraszasz do domu kogoś
znajomego i przy odsłoniętych oknach pokazujecie "co nieco
więcej" żeby stalker miał lepszy materiał do uwiecznienia.
Takie elementy pozostawiają niesmak. Odnoszę wrażenie, że czasami
twórcy woleli iść na łatwiznę, zamiast wymyślić coś bardziej
dopracowanego i godnego pokazania.
Muzyka
zaskakująco dobra!
Muzyka
w 13 Reasons Why zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Część
utworów znałem doskonale i lubiłem. Pozostałe również były
miłe dla mojego ucha. W produkcji Netflix'a można usłyszeć min.
Selenę Gomez ("Only You"), Woodkid'a (genialny kawałek
"Run Boy Run"), Lord Muron (przyjemne "The Night We
Met").
Czy
warto to oglądać?
13 Reasons Why to produkcja trzymająca w napięciu, wciągająca w swoją
fabułę. Brakuje jej jednak czegoś. Mam wrażenie, że potencjał
został trochę zmarnowany. Brak mi tutaj nieco bardziej wyrazistej
postaci Clay'a Jensen'a. Jego postawa jest właściwie ciągle taka
sama – zabiliśmy Hannah, to moja i wasza wina, nie ogarniałem
życia gdy Hannah żyła i wciąż nie ogarniam co się dzieje. Poza
tym można by naprawić pewne wspomniane przeze mnie wcześniej
kiczowate elementy. W serialu widzimy więcej ciekawych
postaci, o których nie napisałem. Koledzy i koleżanki Hannah z
liceum to stały element każdego odcinka. Są wśród nich "bad
boy'e", imprezowicze, sportowcy, nerd, poeta, a nawet
przestępca. Pomimo pewnych rzeczy, które nie podobają mi się w "Reasons Why", jestem w stanie polecić go każdemu, kto ma ochotę na
niedługą, wciągającą i nietypową historię. Mam pewne obawy co
do drugiego sezonu, który został już zapowiedziany. Odniosłem
wrażenie, że temat wyczerpano. Mam nadzieję, że
kontynuacja nie będzie zbędnym zapychaczem, a stanie się
interesującym dokończeniem opowieści. A nie jest to całkowicie wykluczone
patrząc na ostatnie sceny sezonu pierwszego...




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz